Sweetest Thing.

Skandynawska wiosna, choć trochę chłodniejsza niż się wydaje na fotografiach, obudziła nas do życia i dodała nowych inspiracji. Nie mniej zainspirowały nas nowe ciuszki Vanessy oraz biżuteria High Five Factory, które nie tylko pięknie się prezentują, ale i są niezwykle wygodne (osobiście potwierdzam!). Przyleciały aż do mojego Łoś Vegas, by razem z przepiękną Olivią Walentowicz oraz niesamowicie uzdolnioną Martą Podbielską stworzyć sesję jedną z tych, która naprawdę uśmiecha. Zwłaszcza po tak długiej i leniwej fotograficznie przerwie! Zatem… obudzone, zwarte i gotowe rozpoczynamy nowy sezon (:

Przeczytaj calosc »

Cause everything’s a game.

 

 

Zagrajmy w grę. Nie będzie w niej wygranych. Rozszarpiemy tylko nawzajem swoje zmysły, połączymy się w chaotycznym tańcu naszych dusz, które po emocjonalnej walce usną w wyczerpanym uścisku. Z nowym dniem słoneczne promienie z trzaskiem wpadną przez nasze okna, moje serce przytuli Twoje, jak gdyby nigdy nic nie miało miejsca, bez uśmiechu, bez wzniosłych treści, bezbronnie. Będziemy na nowo odkrywali siebie.

 

Przeczytaj calosc »

When silent the silence comes closer.

Zimna cisza wyścieliła jej wystudzone z emocji wnętrze. Przyszła powoli, bez pośpiechu, bez emocji, bez nadziei. Nie ma już w sobie tajemnicy. Wyspowiadała się z całej swojej przeszłości, obnażyła każdy szept skrywany tylko dla niego, każde słowo, którego nie zdążył usłyszeć, każde westchnienie, którego gorąca nie zdążył poczuć na swojej dłoni wycierającej jej zgorzkniałe łzy. Niczym w mantrze odmawiała każdego ukojenia, przybierając swoim ciałem kształt skał, na których spoczywało jej zmęczenie. Zagubionym wzrokiem łapała każdy jego cień padający na jej serce, które uderzało w takt spadających kropli deszczu, kropli którymi karmiła swoją chorą duszę. W jej oczach nie ma już prawdy. Jest w nich czas, do którego nigdy już nie powróci.

 

Przeczytaj calosc »

vinter.

Powolnymi, smutnymi ruchami witała każdy nowy dzień, równie smętnym krokiem włóczyła po uliczkach starego miasta, była jak ta dzisiejsza zima, pełna niepewności, niezdecydowania, samotności. Mimo wszystko powitała nowy rok nadzieją, taką jak co roku, że tym razem jej pogodny uśmiech nie będzie skrywał gorzkiego rozczarowania. Dziś to jest jej miejsce. Ściskając jego ciepłą dłoń, tą przeznaczoną już tylko dla niej, na której wsparta poznaje codziennie siebie, panuje nad strachem, panuje nad emocjami, panuje nad swoim własnym światem. Altruizm zamieniła na chwilowy hedonistyczny egoizm. Teraz czeka już tylko na wiosnę.

 

Przeczytaj calosc »

höst.

 

Po uszy w liściach, po uszy w marzeniach, po uszy w melancholii. Mija trzydzieści dni od naszej rozłąki. Trzydzieści dni codziennego uśmiechania się do kamerki, trzydzieści dni samotnych spacerów, trzydzieści dni myśli, trzydzieści dni nowych nas. Nigdy czas nie uciekał tak szybko. Jeszcze niedawno, niczym ostatnia sierota, transportowałam się z punktu a do punktu be z dwoma wielkimi walizkami, które nie raczyły współpracować. Jeszcze chwilę temu, zaraz po rozpakowaniu, byłam święcie przekonana, że spakuję na powrót te dwie niewspółpracujące walizki i wrócę, bo serce bardziej niespokojne, dusza się błąka, myśli odbierają sen. Dziś wiem, że jeszcze chwilę tu wytrzymam. Spacerując po wodzie, będąc kilometry poza mapą, pozwalając strugom deszczu swobodnie spływać po niesfornych kosmykach włosów przyklejonych do twarzy, uśmiechając się mimo to wszystko…  mimo to, że wiele rzeczy najzwyczajniej ci się nie układa, ambicje chowasz na później, bo trzeba swój świat zbudować trochę od nowa, jesteś w tym wszystkim zdana trochę po prostu na siebie, do tego ten deszcz… chyba można nazwać to szczęściem.

 

Przeczytaj calosc »

Until you disappear.

 

W jej głowie hula jesienny wiatr, targając wszystkie jej myśli doprowadza do ogólnego rozkładu jej letnich obietnic, letnich postanowień, letniej beztroski. Bezszelestnie wycierała dróżki wyściełane cierpieniem, bezgraniczną tęsknotą i nieopisaną pustką. Dróżki prowadzące wprost z kącików jej oczu do samego serca, które biło coraz wolniej. Jej posępną twarz opatulał ten sam silny wiatr, kołysząc jej duszę w nienagannym uścisku prowokującym policzki oblane wstydem, zawładnięte bezsilnością, wypełnione krzykiem i pogardą. Zaplątana w kłęby własnych emocji, spragniona ich ukojenia… il faut tenter de vivre… Zamknięta w wewnętrznym dialogu, niegotowa na wczoraj, niegotowa na jutro, uzależniona od ciemności, w której nikt nie dostrzega jak bardzo potrzebuje jego dotyku, jak mocno skąpana jest w jego słowach, jak bardzo doprowadza się do szaleństwa. Drobne rysy na jej sercu sączą beznamiętnie cała esencję jej niewinności, która spływa po jej upodlonych dłoniach. Bezwstydnymi palcami wyznacza linie jej naiwnych ust, które dziś służą tylko głębokim wydechom, fragmentom cichych westchnień… il faut tenter de vivre.

 

Przeczytaj calosc »

Ciuchosza Autumn Winter 2013

 

Jeszcze przed moim wyjazdem udało nam się zrobić jesienno-zimowy lookbook dla Ciuchosza.
Nasza polska jesień lubi płatać figle, co doskonale odczułam na ostatnich sesjach, tym razem nie było inaczej. Chmury nam groziły z góry, tłum turystów i zwykłych przechodniów również nie ułatwiali całej pracy, jednak stworzyłyśmy tak cudowny, kobiecy team, że nic nam nie było groźne i zrobiłyśmy wszystko to co planowałyśmy. Nawet z małą nawiązką, która już za kilka dni (;
Tymczasem zapraszam do fotografii oraz na stronę samej Ciuchoszy, u której możecie nabyć te cuda. Z całego serduszka polecam!

Przeczytaj calosc »

Vanessa – A kind of magic

 

To był naprawdę szalony dzień, który zewsząd mówił nam, że nie zrobimy tych zdjęć. Jednak dla nas nie ma rzeczy niemożliwych i ani pogoda, ani tłum ludzi nie sprawił, że po prostu się poddamy (:

Kolejne magiczne dziecko Vanessy, cudowne spódniczki tiulowe, na które z niecierpliwością czekałam…

 

Przeczytaj calosc »

återvända.

 

Powroty na ziemie nieznane, choć z taką lekkością odkrywam ten nowy świat, że przysiąc bym mogła iż kiedyś tu już żyłam. Jesienność. Jesienność w każdym zakamarku umysłu, w którym kłębią się kolorowe liście zapychając kanaliki nerwowe, ogłupiając zmysły, powodując zwykłą egzystencję w stagnacji, oczekiwaniu na ponowne ożywienie serca, które tylko w połowie jest tutaj ze mną. Zarazem nieskazitelne poczucie radości, odkrywanie siebie na nowo i bezmierna tęsknota, które pozwalają na przyjemne drgania w okolicy tej połowy serca. Kolejne oksymorony, absurdalna labilność emocjonalna, ze skrajności w skrajność, z łez smutku do łez szczęścia, znalazłszy pod nosem ostoję spokoju, ostoję pełną skał i wody, gdzie kolory wyznaczają jak bardzo jest jesień, jak dużo jeszcze przed nami, jak wiele jeszcze nowych i nieznanych… Jeszcze niedawno nie posądziłabym siebie o takie pokłady siły, motywacji, determinacji, tak bardzo z dala, tak bardzo na przekór, tak bardzo w nadziei, przełykając słone łzy, biorąc głębokie oddechy świeżego powietrza, otulającego twarz ciepłem słońca, zaciskając czasem zęby. Trochę inaczej w wyobraźni rysowałam naszą bajkę. Było w niej mniej samotności, mniej pustego mieszkania, mniej niekontrolowanych złudzeń, jednak jestem winna podziękowania tej rozłące, bo pomaga poczuć jakie to wszystko nieskończone. I jak tu nie być szczęśliwym…

 

Vanessa – Let it be

Pomiędzy jednym a drugim ślubem udało mi się spotkać i sfotografować najnowsze dziecko Vanessy, eleganckie i jedyne w swoim rodzaju sukienki. Wspaniale jest patrzeć jak Weronika i Maja tworzą coś dedykowanego dla każdego, coś na co każdy może sobie pozwolić. Miliony pomysłów w ich głowach, niezwykły potencjał, a tak naprawdę dopiero zaczynają swoją przygodę z projektowaniem i szyciem. Trzymawszy za nie bardzo mocno kciuki, nie mogąc się doczekać kolejnych, pięknych tworów, zapraszam Was na naszą małą sesję oraz do śledzenia i wspierania Vanessy. Na pewno jeszcze nas zaskoczy! (:

 

Przeczytaj calosc »