Sun should be a girl.
Stęsknieni za latem prezentujemy Wam w końcu w pełnej krasie naszą grudniową sesję wykonaną dla MK Fashion Magazine. Choć mieliśmy niebywałe szczęście załapując się na te ostatnie dni jesiennego ciepła, nie oznaczało to szczególnie komfortowych warunków zarówno dla modelki, jak i pozostałych współtwórców. Jednak świetnie dobrana ekipa poradzi sobie zawsze i wszędzie (:
modelka: Aleksandra Prytuła.
uczesała: Katarzyna Siux Ilecka.
wymalowała: Karolina Piankowska.
ciuszki zaprojektowała i wykonała: Anna Probe.
wystylizowała: Ann Mikitiuk.
asystowali: Szymon Brzóska, Damian Woss.
Light for mind.
Jeszcze więcej ciepła i koloru serwujemy Wam w nieplanowanej do końca sesji z piękną Klaudią von Lonski, której włosy wyczarowała oczywiście nasza kochana Kasia Siux Ilecka, wizaż bajecznie wymalowała Karolina Piankowska, dzielnie ciepło dającą lampę trzymał Paweł Barabach, a podłączony do magicznego aparatu Marty Moosiątko Streng kabelek od wyzwalacza opanowywał niezastąpiony Damian Woss. Przy tak wspaniałej magii ze strony całej ekipy nawet piwnicowa klitka metr na dwa miała swój niebywały urok… (:
Golden tears.
Jeden dzień, osiem godzin, dwie modelki, jedna fryzjerka, trzy fryzury, jedna wizażystka, trzy makijaże, jeden fotograf, dwóch asystentów, trzy sesje… Takich sobót chcę więcej również w ciągu tygodnia. Zapraszamy na mały ciąg ciepłych zdjęć dla Was od nas, żeby ta jeszcze chłodna temperatura i nieznośna odwilż nieubłagalnie przybywająca minęły niemal niezauważone.
Na pierwszy ogień piękna i złota Karolina von Lonski, wyczesana przez piękną i nie mniej złotą Katarzynę Siux Ilecką, wymalowana złotymi rączkami Karoliny Piankowskiej przy akompaniamencie złotych błysków fleszy oraz złotej kawy z pianką Pawła Barabacha, pod złocistym dowództwem biernym Damiana Woss co to daje wolną rękę, sfotografowana przez złocistomiedzianą Martę Moosiątko Streng.
Sun should be a girl – MKFM
Chciałabym podzielić się z Wami publikacją naszej sesji, którą robiliśmy w grudniu, a która dopiero ogląda światło dzienne w MK Fashion Magazine (:
Możecie ją oglądać w pełnych rozmiarach w postaci MKFM ISSUE#3 , strony 68-81. Niebawem zobaczycie ją w całości również i tutaj.
Podziękowania dla Oli Prytuła, Kasi Ileckiej, Karoliny Piankowskiej, Ani Probe, Ann Mikitiuk, Szymona Brzóski oraz mojego Damiana za pomoc przy tworzeniu tej sesji (:
Vouchery.
Jedną z najwspanialszych rzeczy jaką można podarować drugiej osobie to najpiękniejsze chwile, do których można powrócić.
Już dziś spraw komuś bliskiemu prezent w postaci vouchera na profesjonalną sesję fotograficzną! Do wyboru sesja ślubna, brzuszkowa, dziecięca bądź portretowa wykonana w studiu lub plenerze. Wspólnie ustalamy szczegóły sesji, w większej mierze uwzględniając Wasze życzenia co do jej przebiegu oraz formy. Dodatkowo zapewniamy na sesji obecność wizażystki oraz fryzjerki.
Vouchery są ważne rok od daty zakupu. Mogą być imienne i wysłane bezpośrednio do osoby obdarowywanej bądź pozostawione z pustym polem do wypisania oraz wysłane do osoby zamawiającej.
Więcej szczegółów:
martastreng@gmail.com
531 330 339
We’ve been here before…
Postanowiłam w tym roku nie bać się żadnych zdjęć, podejmować wszelkie możliwe wyzwania. Częściowo naprawdę mi się to udaje. Czasem czysto spontanicznie, ale ten rodzaj działania zawsze dodawał mi najwięcej energii. Tym razem spontanicznie poczyniliśmy nowe, niecodzienne dla mnie rzeczy, klimaty w pewien sposób mi obce. Co dzień to nowina, a przy takich ludziach nawet odkrywanie nowych terytoriów jest porą na przygodę.
Modelowała Martuś Wajdlejt, malowała Karolina Piankowska, a asystowali Arek Srebnik i mój Damiś (:
Podziękowania dla sopockiego klubu Soho za udostępnienie lokalu do sesji (:
Dream.
Słów kilka od autora… Mówi się, że pierwszy raz jest najważniejszy, że go zapamiętujemy najbardziej. Szczypta prawdy w tym jest. Zbieramy z tego pierwszego dnia wszelkie swoje porażki i niedociągnięcia, aby zapamiętać je na bardzo długo i nie popełniać ich już więcej nigdy. Jednak w pamięci pozostaje również ta kapka radości z tego, co nam naprawdę wyszło. Tak jest i tym razem.
Nasz pierwszy na świecie twór jest kompletnie niedoskonały pod względem technicznym. Poniekąd taki trochę miał być, a pomogły nam przy tym spontaniczne podejście do tematu, fatalne zimno uniemożliwiające wykonywanie dubli, słabe, szybko uciekające światło i szereg emocji związanych z zaangażowaniem naprawdę sporej liczby osób liczących na fajne efekty. Jednak najważniejszą doskonałością tego wszystkiego jest rewelacyjna gra modelki, którą wychwalać mam zamiar wszem i wobec przy każdej sytuacji, bo od dawna nie spotkałam się z tak rzetelnym podejściem do projektu.
Tym samym uspokoić zamierzam, iż nie jest to mój nowy konik, dla którego zamierzam porzucić całe swoje życie. Nieruchome zatrzymywanie chwil jest i w dalszym ciągu będzie dla mnie numerem jeden. Są jednak historie w mojej głowie, które wymagają czasem opowiedzenia w formie ruchomej. Historie, które na samych fotografiach pozostałyby niedopowiedziane. Z biegiem czasu trochę ich powstanie. Z tej okazji postaram się odrobić zadanie domowe i zachwycić już nie tylko tematem, ale i jakością, dobierając do tego odpowiednie warunki.
Tymczasem zapraszam na nasze „pierwsze śliwki robaczywki”, jak to ujął zgrabnie Rafał (:




























