Felicia.

Ostatnie dni lata upłynęły szybko. Tak szybko jak minione miesiące, pełne pracy, pełne zleceń, dopasowywania puzzli, które dziś w końcu zaczynają pokazywać klarowniejsze obrazki, ale o tym może w innym poście.
Moje nagminne mocne postanowienie poprawy odnośnie regularności postów, regularności swojego pisania, jak i fotografowania, które w tym roku niestety trochę musiało ustąpić miejsca rzeczom mimo wszystko istotniejszym w moim życiu, postanowienie to wciąż ściśle mnie obowiązuje i na nowo wpisuję je sobie na listę rzeczy do zrobienia. Zaczynam odnajdywać się tu, w naszym Łoś Vegas. Zaczynają mnie odnajdywać tu również różne osoby, z którymi miałam przyjemność rozpoczynać współprace. Jedną z nich, na tym luźniejszym polu współpracy, jest Felicia Elinor Weeren. Kolejna prześliczna Szwedka, z którą spędziłam zdecydowanie zwariowany i wesoły dzień. Po pobieżnych odwiedzinach na archipelagu Björnö, Felicia wywiozła mnie na cudne, szwedzkie, wiejskie przedmieścia, których całym sercem zazdroszczę jej i jej rodzinie. Kumulacja miłości do Skandynawii, szwedzkich domków, sielskiego klimatu i spokoju w jednym miejscu. Nie mogłyśmy piękniej pożegnać lata (:


Przeczytaj calosc »

Emilia.

Po kilku miesiącach ogarniania przestrzeni wokół siebie, w tej cudnej łosiowej krainie, zaczęło się dziać trochę również pod kątem fotografii. Powoli odnajduję czas również na nadrabianie zaległości.
Jak tylko czas pozwolił, uległam dwóm przepięknym Szwedkom i z każdą wybrałam się na luźną sesję. Dziś przedstawię Wam Emilię, przecudowną , niezwykle eteryczną, niemożliwie wysoką modelkę, która skradła moje serce już od pierwszych ujęć. Sądzę, że jeszcze zobaczycie ją przed moim obiektywem (:


Przeczytaj calosc »

Wild Thing for Vanessa

Ostatnie miesiące były dla nas bardzo pracowite i do zimowej nostalgii jeszcze daleko, co można zdecydowanie odczuć (:  To lubimy! Szykuje się trochę nowości, trochę projektów długoterminowych, nowe twarze, nowe współprace, powolutku zaczynam na nowo robić to co kocham. Choć niezwykle trudno jest zacząć wszystko w nowym kraju, do którego przyjechało się praktycznie znikąd, do nikogo (no.. poza łosiami rzeczjasna ;D), z niczym poza małym kilkuletnim dorobkiem w portfolio, to ostatnie wydarzenia nastrajają pozytywnie i dają duże nadzieje na to, że cierpliwość, która nie jest moją najmocniejszą stroną, oraz upór, który jest zdecydowanie moją zaletą, nie pozwolą mi zagrzać dupki w jednym miejscu, na co pierwotnie się nastawiałam. Hej przygodo!

A teraz do rzeczy. Z „małym” opóźnieniem postanowiłam podzielić się z Wami lookbookiem, który robiłam jakiś czas temu dla Vanessy. Tym razem dziewczyny przyjechały do mojej cudownej Łosiolandii, gdzie spędziłyśmy szalone dwa dni na łapaniu światła i odpowiednich miejsc.  Jak zwykle nie zawiodły nowymi cudeńkami! Niezwykle się cieszę, że mam tą przyjemność być z dziewczynami od samego początki ich tworzenia i uwieczniać jak pięknie ewoluują. Takie mamy zdolne dziewuchy!

Przeczytaj calosc »

Smultronställe.

 

Jest taki skrawek ziemi tylko mój, gdzie nasze serca się przytulają. Otoczeni mydlanymi bańkami snujemy plany utkane z naszych marzeń. Dotykamy ich, czujemy ich ciepło pod opuszkami palców, szczypiemy się czy to aby naprawdę. Wodzimy wzrokiem po naszych snach, scenariuszu na jutro, nas szczęśliwych. Na tym skrawku ziemi możemy wszystko.

Bardzo rzadko dzielę się sesjami indywidualnymi, które wykonuję, jednak tu zrobię wyjątek (:
Sesja została wykonana pociechom bardzo kreatywnej mamy, której dzieła możecie podziwiać pod Kreatywną Igiełką. Ciepło polecam!
A przed obiektywem Kornelcia i Michaś (:

Przeczytaj calosc »

Sense and sensibility.

Powracam po długiej przerwie. Przerwie na mnie, na mój nowy świat, na to co teraz dla mnie tak ważne. Miniony miesiąc był dla mnie niezwykle intensywny, wciąż jeszcze składam się do kupy po tym wszystkim. Moc pracy, moc sesji, moc nieustających zmian. Rozleniwiła mnie ta Szwecja, muszę przyznać. Rozleniwiła moją dziką naturę, która całe życie przywykała do niepokoju, do wiecznego cośsiędzieje, do braku zwykłego, prostego wypoczynku, równowagi wewnętrznej. Z ulgą zaczęłam oddychać dopiero wczoraj, kiedy wszystkie emocje naprawdę opadły, wszystkie dobre i złe zdarzenia zamknęły się za nami, wszystkie zaległości zostały nadrobione, a ja położyłam się na łóżku i poczułam po prostu spokój. Ten wewnętrzny, najcenniejszy. Rozpoczynam proces regeneracji.

Tymczasem chciałabym podzielić się kilkoma kadrami z najświeższego ślubnego lookbooka naszej przezdolnej Ciuchoszy. Tak piękne twory na tak pięknej modelce fotografuje się z nieskrywaną przyjemnością. Ta sesja była pięknym powrotem do ludzi, których mi na tych skandynawskich ziemiach niezwykle brakuje.

 

Przeczytaj calosc »

Sweetest Thing.

Skandynawska wiosna, choć trochę chłodniejsza niż się wydaje na fotografiach, obudziła nas do życia i dodała nowych inspiracji. Nie mniej zainspirowały nas nowe ciuszki Vanessy oraz biżuteria High Five Factory, które nie tylko pięknie się prezentują, ale i są niezwykle wygodne (osobiście potwierdzam!). Przyleciały aż do mojego Łoś Vegas, by razem z przepiękną Olivią Walentowicz oraz niesamowicie uzdolnioną Martą Podbielską stworzyć sesję jedną z tych, która naprawdę uśmiecha. Zwłaszcza po tak długiej i leniwej fotograficznie przerwie! Zatem… obudzone, zwarte i gotowe rozpoczynamy nowy sezon (:

Przeczytaj calosc »

Cause everything’s a game.

 

 

Zagrajmy w grę. Nie będzie w niej wygranych. Rozszarpiemy tylko nawzajem swoje zmysły, połączymy się w chaotycznym tańcu naszych dusz, które po emocjonalnej walce usną w wyczerpanym uścisku. Z nowym dniem słoneczne promienie z trzaskiem wpadną przez nasze okna, moje serce przytuli Twoje, jak gdyby nigdy nic nie miało miejsca, bez uśmiechu, bez wzniosłych treści, bezbronnie. Będziemy na nowo odkrywali siebie.

 

Przeczytaj calosc »

When silent the silence comes closer.

Zimna cisza wyścieliła jej wystudzone z emocji wnętrze. Przyszła powoli, bez pośpiechu, bez emocji, bez nadziei. Nie ma już w sobie tajemnicy. Wyspowiadała się z całej swojej przeszłości, obnażyła każdy szept skrywany tylko dla niego, każde słowo, którego nie zdążył usłyszeć, każde westchnienie, którego gorąca nie zdążył poczuć na swojej dłoni wycierającej jej zgorzkniałe łzy. Niczym w mantrze odmawiała każdego ukojenia, przybierając swoim ciałem kształt skał, na których spoczywało jej zmęczenie. Zagubionym wzrokiem łapała każdy jego cień padający na jej serce, które uderzało w takt spadających kropli deszczu, kropli którymi karmiła swoją chorą duszę. W jej oczach nie ma już prawdy. Jest w nich czas, do którego nigdy już nie powróci.

 

Przeczytaj calosc »

vinter.

Powolnymi, smutnymi ruchami witała każdy nowy dzień, równie smętnym krokiem włóczyła po uliczkach starego miasta, była jak ta dzisiejsza zima, pełna niepewności, niezdecydowania, samotności. Mimo wszystko powitała nowy rok nadzieją, taką jak co roku, że tym razem jej pogodny uśmiech nie będzie skrywał gorzkiego rozczarowania. Dziś to jest jej miejsce. Ściskając jego ciepłą dłoń, tą przeznaczoną już tylko dla niej, na której wsparta poznaje codziennie siebie, panuje nad strachem, panuje nad emocjami, panuje nad swoim własnym światem. Altruizm zamieniła na chwilowy hedonistyczny egoizm. Teraz czeka już tylko na wiosnę.

 

Przeczytaj calosc »

höst.

 

Po uszy w liściach, po uszy w marzeniach, po uszy w melancholii. Mija trzydzieści dni od naszej rozłąki. Trzydzieści dni codziennego uśmiechania się do kamerki, trzydzieści dni samotnych spacerów, trzydzieści dni myśli, trzydzieści dni nowych nas. Nigdy czas nie uciekał tak szybko. Jeszcze niedawno, niczym ostatnia sierota, transportowałam się z punktu a do punktu be z dwoma wielkimi walizkami, które nie raczyły współpracować. Jeszcze chwilę temu, zaraz po rozpakowaniu, byłam święcie przekonana, że spakuję na powrót te dwie niewspółpracujące walizki i wrócę, bo serce bardziej niespokojne, dusza się błąka, myśli odbierają sen. Dziś wiem, że jeszcze chwilę tu wytrzymam. Spacerując po wodzie, będąc kilometry poza mapą, pozwalając strugom deszczu swobodnie spływać po niesfornych kosmykach włosów przyklejonych do twarzy, uśmiechając się mimo to wszystko…  mimo to, że wiele rzeczy najzwyczajniej ci się nie układa, ambicje chowasz na później, bo trzeba swój świat zbudować trochę od nowa, jesteś w tym wszystkim zdana trochę po prostu na siebie, do tego ten deszcz… chyba można nazwać to szczęściem.

 

Przeczytaj calosc »